Gry niezależne


Ostatnio mocno nakręciłem się na gry w stylu pixelart oraz szeroko rozumiane gry indie, które czerpią z tego stylu garściami. Po obejrzeniu najlepiej zapowiadających się gier niezależnych zapragnąłem rzucić wszystkie next ultra hiper genowe AAA produkcje w ciemny kąt i zatopić się w pikselach. A trzeba rzec, że pięknych, malowniczo bajkowych pikselach. Zrozumiałem też dlaczego ludzi ciągnie coraz częściej do takich gier. Gier których wielkie firmy unikają woląc karmić nas wielkimi i rozbudowanymi projektami naśladującymi życie realne. Zaś gry niezależne skupiają się na jednym gatunku. Zwłaszcza, że jest sporo platformówek, które lubię. Co ja mówię?! Toż to renesans platformówek i RPG w starym stylu z piękną staroszkolną grafiką dostosowaną do dzisiejszych możliwości. Poza tym te gry są mniej skomplikowane. Nie trzeba godziny czasu, żeby zaznajomić się z mechaniką rozgrywki. Włączam i gram. Świetne dla osób, które nie mają więcej niż godzinę dziennie na granie. Prostota i pełna przyjemność z gry to są wielkie atuty gier niezależnych. Chcę zagrać w:

Rime - gra, która była zapowiadana jako exclusive na PS4, po pewnych problemach z którymi producenci się uporali, zostanie wydana na kilka platform w tym na Switcha. Jest to przygodówka utrzymana w kreskówkowo pastelowej stylistyce przypominającej Wind Waker'a.



Secret Legend - o którym już wcześniej pisałem, a inspirowany jest bezpośrednio grą The Legend of Zelda między innymi A Link to the Past. Główną postacią jest lis uzbrojony w miecz i tarczę. Całość jest wykonana w środowisku 3D, ale kamera przedstawia rozgrywkę w rzucie izometrycznym. W trakcie przygody przemierzać będziemy opuszczone ruiny i lochy, zmierzając się z licznymi przeciwnikami. Ciekawe jest to, że w grze zastosowano nieznany język wymyślony na potrzeby przedstawionego świata. Tak więc nic odczytywanych inskrypcji nie jest zrozumiałe dla gracza.

Hyper Light Drifter - Kolejna gra przygodowo zręcznościowa w której będziemy penetrować niezbadane światy i walczyć z potworami. Utrzymana w stylu pixelart, upodobniając tytuł do staroszkolnej grafiki. Piksele wylewają się z ekranu i układają w bajkowy i piękny świat.





Aer - nie wiem dlaczego, ale mam słabość do takich tytułów jak ten. Prosta grafika, kolorowa, nie przytłaczająca szczegółami, ale wykonana ze smakiem. Rozgrywka opierająca się na przygodówce i zwiedzaniu latających w przestworzach wyspach. No coś pięknego... Trailer poniżej, a także 10 minutowy gameplay.




Journey -tytuł już wydany na PS4, ale nie miałem okazji go sprawdzić. Traktuje o tytułowej podróży, poprzez pustynne wyrafinowanie sterylne krajobrazy. Rozmach i przestrzeń są namacalne i zapierają momentami dech. Ma się wrażenie, że nasza postać jest malutkim ziarenkiem pisaku na morzu pustyni. A i jeszcze ta peleryna falująca niczym woda nad brzegiem plaży...


Tokyo 42 - pomysłowość na nowe świeże tytuły chyba nie ma końca. Kolejna pozycja to strzelanka w rzucie izometrycznym. Jej akcja odbywa się w mieście, pełnym ludzi, poruszających się elementów, słowem żyjącym bez ustanku. Na dodatek dość futurystycznym, czasem wręcz surrealistycznym. Bogate i rozbudowane lokacje, dużo akcji i czystej rozgrywki.




Nighthaw-X3000 - może to nic nadzwyczajnego, ale urzekła mnie stylistyka tej prostej strzelanki.


Super Smash Flash - czyli nielicencjonowana bijatyka w stylu Super Smash Bros z postaciami ze wszystkich znanych gier od Dragon Ball poprzez flagowe maskotki Nintendo, Sony i Segi.









Krótki przegląd zapowiedzi na 2017 rok.


To wspaniałe, że możliwości i łatwość w tworzeniu niezależnych gier pozwala na powstawanie takich pięknych tytułów.

@ Valoo

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nintendo Switch: Rozum czy serce?

Super Mario 64